Stanisław Lamczyk – Poseł na Sejm RP

Będąc Posłem na Sejm RP z Platformy Obywatelskiej reprezentuję Kaszubów

16 stycznia 2007 Obwodnica dla Kartuz

Sptkanie w sprawie budowy obwodnicy KartzPo świątecznej przerwie poseł Stanisław Lamczyk przystąpił do aktywnych działań na rzecz poprawy stanu komunikacji w Kartuzach. Z jego inicjatywy odbyła sie w miejscowym magistracie, konferencja na temat budowy obwodnicy dla miasta.

Szerszą relację z tego wydarzenia zamieściła „Gazeta Kartuska”, zapraszamy do przeczytania artykułu poniżej.


Zielone światło dla kartuskiej obwodnicy się zapaliło. Można jechać dalej. Tak w skrócie można by podsumować pierwsze spotkanie dotyczące budowy obwodnicy Kartuz, które odbyło się w miejskim
magistracie.
 

Inicjatorem jego zwołania i rozmów na temat obwodnicy był poseł Stanisław Lamczyk. Trafił na podatny grunt do zainicjowania tematu obwodnicy – zmiana władzy, a co za tym idzie, zainteresowanie i otwartość na współpracę zarówno ze strony nowej burmistrz Mirosławy Lehman, jak i Rady Miejskiej w Kartuzach. Z uwagi na to, że temat dotyczy dróg wojewódzkich, w spotkaniu udział wzięli: wicemarszałek województwa pomorskiego Mieczysław Struk i dyrektor Zarządu Dróg Wojewódzkich Włodzimierz Kubiak.

Coraz większe korki w mieście,
a przez jego centrum jeden za drugim przejeżdżają ciężkie tiry. Na drogach dojazdowych jak grzyby po deszczu rosną czarne punkty, wypadek goni wypadek, kolizja kolizję – to meritum krótkich prezentacji, jakie przedstawili: Wojciech Jaworowski, kierownik działu inwestycji i ochrony środowiska, Andrzej Grodzki, kierownik wydziału architektury i gospodarki nieruchomościami UG Kartuzy i Jerzy Pobłocki, przewodniczący RM Kartuzy. Prowadząca dyskusję wiceburmistrz Elżbieta Gończ, dodała inne argumenty przemawiające za jak najszybszą budową obwodnicy Kartuz, np. coraz trudniejszy dojazd do lotniska w Rębiechowie. Przedstawiła też ?skromnie? prezentujące się na tle europejskich, rozwiązania komunikacyjne naszych polskich dróg. Niestety, wojewódzcy decydenci zgodzili się tylko z pierwszym argumentem.
– Wolałbym, żebyśmy zeszli z mapy europejskiej, pozostali w Kartuzach i kartuskich realiach – powiedział wicemarszałek Struk. Zgodził się natomiast, że dojazd do lotniska powinien być ułatwiony.

Trzy propozycje
koncepcji przedstawiła gmina Kartuzy. Pierwsza to ta, którą już kilkakrotnie w Gazecie prezentowaliśmy. Podzielono ją na obwodnicę północną i południową. Północna prowadziłaby od ul. Gdańskiej, poprzez Węglową, Grzybno, Prokowo i Łapalice. Natomiast obwodnica południowa od ul. Gdańskiej prowadziłaby na Burchardztwo, w pobliżu Jez. Cichego  i dalej na drogę bytowską. Trzecia propozycja jest podobna do obw. południowej, uwzględniając jednocześnie przebicie tranzytowe na Lębork. Czwarta jest różna od pozostałych i uwzględnia wykorzystanie terenów pokolejowych, zwłaszcza nieczynnego torowiska.
Tę ostatnią opcję poparł obecny po długim czasie w magistracie, a tym samym debiutujący w zgromadzeniach radnych, były burmistrz Mieczysław Grzegorz Gołuński, radny nowej kadencji. – To rozwiązanie jest lepsze, bo to krótszy odcinek, a co za tym idzie, niższy koszt – mówił M.G. Gołuński. – Łatwiej się dogadać z jednym właścicielem, którym jest kolej, niż wycinać hektary lasów. Kolejny argument to wykorzystanie terenu, gdzie jest torowisko, bo nic nie wskazuje na to, żeby kiedykolwiek miały po tych torach znów jeździć pociągi.
Ta wypowiedź została niemal storpedowana przez starostę Janinę Kwiecień i marszałka Struka. Poinformowali, że powrót kolei jest całkiem realny, ale o tym w innym materiale.
Najwięcej zwolenników zyskała pierwsza koncepcja, która nie tylko jest zgodna z obowiązującym od 1997 r. i znowelizowanym w 2005 r. Studium, ale co równie istotne, spowodowałaby powiększenie granic administracyjnych miasta i znaczny wzrost gospodarczy na terenach wiejskich. Rozmowy na temat wykupienia terenów pod jej budowę toczyłyby się tylko z ministrem ochrony środowiska i dyrekcją Lasów Państwowych.
– W zasadzie tylko odcinek koło Jez. Cichego z wylotem na drogę bytowską mógłby tu być tematem sporów – mówił nadleśniczy Marcin Szydlarski. – Konieczne by tam było wylesienie, a co za tym idzie, zmiana przeznaczenia, a więc i dość wysokie koszty. Podobnie odcinek przez Burchardztwo i przez ulicę Węglową. Te decyzje musiałyby zapaść na szczeblu ministerialnym.

Co na to zarządcy dróg wojewódzkich?
Zarówno wicemarszałek, jak i szef Zarządu Dróg Wojewódzkich przysłuchiwali się dyskusji, konkludowali, a gdy przyszła pora, zabrali głos, by ją podsumować.
– Oczywistym jest, że szczególna, trudna sytuacja komunikacyjna Kartuz w zakresie przebiegu trzech dróg wojewódzkich wymaga zmian – mówił M. Struk. – Powiem tak: tam, gdzie lokalne środowiska wykazują aktywność i chcą wspomóc proces inwestowania w drogi, zawsze zyskują poparcie ze strony wojewódzkiego samorządu. Przykładem może tu być doskonała współpraca z gminą Somonino. Nie będę tu mówił, która propozycja koncepcji najbardziej mi odpowiada, ale jedno jest pewne, racje ekonomiczne i wynikające z natężenia ruchu muszą przeważyć. Już dziś mogę też powiedzieć, że biorąc pod uwagę środki, którymi będziemy dysponować, na pewno do 2013 r. nie uda nam się zbudować pełnego ringu wokół Kartuz. Im szybciej to sobie uświadomimy, tym szybciej przestaniemy brnąć w kierunku rozwiązania, które w istocie byłoby utopijne. Biorąc pod uwagę inne inwestycje drogowe na terenie powiatu kartuskiego, które będą realizowane, realnie rzecz biorąc, starczy nam pieniędzy tylko na połowę ringu obwodnicy Kartuz. Jeśli państwo na taki układ pójdziecie, to istnieje realna szansa podjęcia tej inwestycji.
Kiedy rozpocznie się budowa?
To bardzo konkretne pytanie, na które podczas spotkania w magistracie próbowano znaleźć realną odpowiedź. Wszystko zależy od tego, która propozycja zostanie wybrana i czy jest zgodna ze Studium. Z trzech omawianych, tylko pierwsza opcja (obwodnica północna i południowa) nie wymaga uchwalania zmian w studium, bo figuruje w nim od lat. Dwie kolejne takich zmian wymagają, co przedłużyłoby proces przygotowawczy na etapie planistycznym. Po dyskusji wypracowano zgodne porozumienie, że strona kartuska dołoży wszelkich starań, by etap planistyczny zamknął się w przeciągu roku, a łącznie z etapem wykupu gruntów i realizacji projektu, w przeciągu trzech lat. Jeżeli uda się ten warunek spełnić, inwestycja ma szansę ?załapać się? jeszcze na środki unijne w latach 2007-2013.
– Jeżeli uda się to wszystko zrobić w przeciągu trzech lat, to będzie to wielki sukces – mówił dyrektor Włodzimierz Kubiak. – Etap planistyczny jest prosty, schody zaczynają się zazwyczaj podczas rozmów o wykupie gruntów.
– Żeby zmieścić się w czasie i móc ubiegać się o fundusze unijne w latach 2007-2013 do roku 2010 musimy skończyć prace dokumentacyjne, tak, aby w roku 2011 aplikować wniosek. To jedyna szansa, aby wykorzystać pieniądze z Unii. Na pewno będzie potrzeba, aby w ten projekt zaangażowały się osoby z Kartuz, m.in. pan nadleśniczy. Ważne rozmowy, od których wiele będzie zależało, toczyć się będą z dyrekcją Lasów Państwowych i ministrem ochrony środowiska. Tempo i pozytywny efekt tych rozmów będą zależały od operatywności i osobistego zaangażowania pana posła Lamczyka. Nie ukrywam, że bardzo tu na niego liczę.
Realnie rzecz biorąc, budowa obwodnicy mogłaby się rozpocząć w latach 2012-2013.

Co trzeba przygotować?
Przed Gminą Kartuzy i Starostwem Powiatowym staną  kolejno następujące zadania: wybranie koncepcji, prace planistyczne, konsultacje społeczne, ocena oddziaływania na środowisko oraz uporządkowanie sprawy własności gruntów. W dwóch ostatnich punktach potrzebne będzie wsparcie i pomoc posła Lamczyka.
Spotkanie i dyskusja, jakie miały miejsce w Urzędzie Gminy Kartuzy na pewno były milowym krokiem w sprawie ?obwodnica Kartuz?. Wyraźnie było widać, że współpraca pomiędzy Gminą Kartuzy, Starostwem Powiatowym a Urzędem Marszałkowskim zacieśnia się i ma szanse pozytywnie zaprocentować.



Menu:

  • Aktualności
    • Styczeń 2020
    • Grudzień 2019
    • Listopad 2019
    • Archiwum:

  • Sejm RP
  • Kaszuby
  • Platforma Obywatelska
  • Prywatnie
  • Galeria zdjęć